Zęby w tynk

Leszek Grabowy
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
MODŁA, gmina Gromadka Spółka Ekoplon jest na skraju bankructwa. Pracownicy od grudnia ubiegłego roku nie otrzymują poborów. Jak zgodnie twierdzą, zakład można było uratować.

MODŁA, gmina Gromadka Spółka Ekoplon jest na skraju bankructwa. Pracownicy od grudnia ubiegłego roku nie otrzymują poborów. Jak zgodnie twierdzą, zakład można było uratować. Ale kiedy trwało postępowanie układowe z wierzycielami, nowy prezes siedział w więzieniu.

O problemach pracowników Ekoplonu pisaliśmy w ubiegłym miesiącu. Przypomnijmy. Spółka powstała w 1994 roku na majątku upadłego PGR. Zawiązali ją byli pracownicy rolni i ich kierownik Ryszard Włodarski. Dwa lata temu zaczęły się problemy finansowe. Jak mówią pracownicy, prawie półtoramilionowy dług spowodowały klęski żywiołowe z 2000 i 2001 roku. Wówczas prawie 90 proc upraw wymokło.

Ugoda z wierzycielami

Ryszard Włodarski w maju tego roku zatrudnił legitymującego się dyplomem Uniwersytetu Warszawskiego prawnika Jarosława Janowskiego. Miał on pomóc kierownikowi w przeprowadzeniu ugód z wierzycielami. - Wszystko już było prawie dogadane – mówi Ryszard Włodarski. - Wierzyciele chcieli umorzyć nam 40 proc. długu, a resztę rozłożyć na raty. Myślałem, że rady prawnika pomogą ułatwią jeszcze zadanie.

Gdzie pieniądze?

Jarosław Janowski namówił kierownika do sprzedaży swoich udziałów w spółce. Podobno jego znajomy oferował za nie 30 tysięcy złotych. Nowy udziałowiec miał wnieść do spółki pieniądze, które miały postawić Ekoplon na nogi. - Sprzedałem udziały bo zależało mi na zakładzie – opowiada były kierownik. - Ale zamiast 30 tysięcy dostałem 4 tysiące zaliczki. Reszty nie zobaczyłem do dzisiaj.
Jarosław Janowski jako nowy prezes, zamiast ratować spółkę, zwołał zebranie pracowników i 13. osobom z 14. zatrudnionych wręczył wymówienia. Nie stawił się także na sprawie ugodowej, bo... w tym czasie siedział w więzieniu. Okazało się, że był poszukiwany listem gończym za długi zrobione na Pomorzu. Kiedy po prawie trzech miesiącach opuścił areszt, na ratowanie spółki było już za późno. Komornik miał zlicytować mienie na poczet długu.

Z czego żyć?

- Od grudnia nie dostajemy pieniędzy – mówi była księgowa Zofia Świca, która przepracowała w Ekoplonie 25 lat. - Janowski nie wypłaca nawet zasiłków rodzinnych, które nakazuje mu wypłacić ustawa.
- Prezes po kryjomu sprzedaje mienie zakładu, choć objęte jest ono postępowaniem komorniczym – mówi była księgowa Danuta Włodarska. - A my od 9. miesięcy nie mamy z czego mamy żyć?
Jak szacują pracownicy, od dnia dzisiejszego dług zakładu wskutek działalności prezesa Janowskiego wzrósł o kolejne kilkaset tysięcy. Poddają również w wątpliwość prawdziwość jego prawniczego dyplomu.
- Proszę o to mój dyplom – Jarosław Janowski pokazuje nam dokument ukończenia Wydziału Prawa i Administracji, Uniwersytetu Warszawskiego. - Ja jestem uczciwym człowiekiem. Nie zarobiłem na tym interesie ani grosza. - Dyplom można kupić na każdej giełdzie samochodowej – ripostuje Ryszard Włodarski. - Ciekawi mnie tylko dlaczego policja nie kwapi się żeby sprawdzić jego wiarygodność.
Wczoraj komornik sądowy miał przeprowadzić licytację mienia Ekoplonu. Wstrzymał ją jednak na prośbę byłych pracowników spółki, którzy zapowiedzieli, że znajdą na swoje mienie kupca, który lepiej zapłaci. Z tych pieniędzy chcą znowu uruchomić zakład.

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie