Zatrudniał i nie płacił?

Leszek Grabowy
FOT. MARCIN OLIVA SOTO
FOT. MARCIN OLIVA SOTO
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
(BOLESŁAWIEC) Izabela Dubiel i Iwona Jazłowiec, pozwały do sądu Dariusza M. swojego byłego pracodawcę, właściciela baru, w którym pracowały. Obie panie domagają się wypłaty zaległych poborów.

(BOLESŁAWIEC) Izabela Dubiel i Iwona Jazłowiec, pozwały do sądu Dariusza M. swojego byłego pracodawcę, właściciela baru, w którym pracowały. Obie panie domagają się wypłaty zaległych poborów. Byłe barmanki twierdzą, że Dariusz M. winien jest im w sumie ponad 9 tys. złotych. - Nie jestem im nic winien - twierdzi radny.`

Szef radny
Iwona Jazłowiec i Izabela Dubiel zatrudnione były w lokalu gastronomicznym jako barmanki. Pani Iza pracowała tam od września 1997 roku.
- Kiedy zaczynałam pracę w barze nic nie zapowiadało, że będzie to najgorszy okres w moim życiu – opowiada. – Na początku wszystko było dobrze. Szef był miły i wyrozumiały. Płacił regularnie, a atmosfera w pracy była wspaniała.
W czasie kiedy Izabela Dubiel zaczynała pracę w barze, Dariusz M. po wyborach samorządowych w 1997 roku został radnym rady miejskiej.
- Kiedy szef zaczął zajmować się polityką, przestał automatycznie interesem – opowiada I. Dubiel. – Obroty malały, ludzie zaczynali coraz rzadziej do nas zaglądać. Szczególnie ciężko zaczęło być w roku 2000.

Trudny rok 2000
W styczniu 2000 roku pracę jako barman-kelner rozpoczęła Iwona Jazłowiec.
- Jeszcze do wiosny wszystko było w miarę dobrze – twierdzi pani Iwona. – Problemy z wypłatami zaczęły się gdzieś w kwietniu 2000 roku. Szef twierdził, że nie ma na razie pieniędzy i musimy poczekać. Czekałyśmy cierpliwie ale mamy dzieci na utrzymaniu. Uzgodniłyśmy więc z szefem, że za jego zgodą możemy pobierać drobne kwoty z kasy, które będziemy kwitować w specjalnym zeszycie. Tak ciągnęłyśmy do września 2000 roku, kiedy to Dariusz M. zabronił nam kategorycznie pobierania jakichkolwiek pieniędzy. Skomentował decyzję trudną sytuacją i pilniejszymi wydatkami. Pod koniec listopada powiedział nam, że zrobił sam remanent, według którego brakuje w kasie firmy około 12 tys. złotych. Tego było dla mnie już za wiele, rzuciłam kluczami i powiedziałam, że kończę u niego pracę.
- Nie mogłam uwierzyć w to co mówi szef – dodaje pani Iza. – Jakie 12 tys. złotych? Postanowiłyśmy wtedy z Iwoną same przeprowadzić remanent.
Obie panie, po godzinach sprawdzały dokumenty, rachunki i faktury. Podliczyły cały rok 2000 i według ich wyliczeń w kasie nie brakowało pieniędzy.
- Pokazałyśmy nasze obliczenia szefowi – mówi Iwona. - Nie skomentował ich.

Iza na bruk
Po zwolnieniu się z pracy Iwony, pani Iza pracowała jeszcze w barze do lica br.
- Któregoś dnia, szef poprosił mnie do stolika i zapytał jak chcę być zwolniona: za porozumieniem stron, czy dyscyplinarnie – żali się I. Dubiel. – To był dla mnie szok. Nie miał podstaw żeby mnie zwolnić.
Iza Dubiel przestraszyła się. Wiedziała, że po dyscyplinarce nie otrzyma zasiłku dla bezrobotnych. A sama wychowuje dziecko. Wybrała drugą formę zwolnienia.

Do sądu
- Pozostawała jednak kwestia moich zaległych pieniędzy – mówi. – A uzbierało się tego ponad 8 tys. złotych. Chodziłam do byłego szefa kilka razy, ale zbywał mnie i odwlekał czas zapłaty. Dlatego postanowiłam wnieść sprawę do sądu pracy. Podobnie postąpiła Iwona Jazłowiec, która wystąpiła do sądu z pozwem o wypłacenie jej zaległych poborów za październik i listopad 2000. Jej sprawa odbyła się we wrześniu br. Sąd nakazał Dariuszowi M. wypłacenie I. Jazłowiec 1,5 tys. złotych.
- Nie uczestniczyłem w tym procesie, bo żadne z wezwań na rozprawy nie przyszło na mój adres. Odwołałem się od wyroku. Tak naprawdę jednak pani Jazłowiec nigdy u mnie nie pracowała. Przez pewien czas zastępowała tylko panią Dubiel - odpowiada Dariusz M.
Sprawa Izabeli Dubiel jeszcze trwa. W środę, 12 grudnia, odbyło się przesłuchanie świadków. Następną rozprawę wyznaczono na 11 stycznia 2002 roku.

Radny odpowiada
- Jestem pracodawcą i jak każdy zamierzam bronić swoich praw - twierdzi Dariusz M. - Nikt nigdy nie zgłaszał mi, że jestem mu coś winien. W tej chwili toczy się postępowanie w tej sprawie. Po procesie ustosunkuję się do każdego jednego pytania - dodaje.

Firmy mają problem. Dlaczego? Zobacz wyniki badania

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie