Wina komendanta - Szef komisariatu potrącił nastolatka i pojechał dalej, dlatego został zawieszony w służbie

Bernard Łętowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Do potrącenia doszło wieczorem. Dopiero następnego dnia rano policjant przyznał się do spowodowania wypadku. Śledczy sprawdzają między innymi, czy szef komisariatu mógł być pijany i dlatego uciekł z miejsca ...

Do potrącenia doszło wieczorem. Dopiero następnego dnia rano policjant przyznał się do spowodowania wypadku. Śledczy sprawdzają między innymi, czy szef komisariatu mógł być pijany i dlatego uciekł z miejsca wypadku

Aspirant sztabowy Andrzej M., szef komisariatu obsługującego gminy Warta Bolesławiecka, Gromadka i gminę wiejską Bolesławiec, wracał z festynu w Ocicach. Był tam służbowo. Z miejscowości, gdzie odbyła się zabawa szła drogą w stronę Kraszowic grupka młodych ludzi. Policjant potrącił jednego z nich i odjechał. Na szczęście obrażenia siedemnastoletniego Mariusza K. z Dobrej były niegroźne. Miał tylko otarcia i zadrapania. Później okazało się, że chłopak był nietrzeźwy.
– Następnego dnia policjant, przeglądając materiały ze zdarzeń, doszedł do wniosku, że nie jest wykluczone, iż to on jest sprawcą – mówi komisarz Dariusz Borski, naczelnik wydziału dochodzeniowo-śledczego bolesławieckiej komendy. – Po skojarzeniu faktów zgłosił się do komendanta.
Jak to możliwe, że Andrzej M., policjant z niemal trzydziestoletnim stażem, nie zauważył, że potrącił człowieka i stracił boczne lusterko w służbowym samochodzie.
– To nie tak. On tylko nie wiedział, w jakich okolicznościach stracił to lusterko. Miejsce nie było oświetlone – mówi komisarz Borski.

Dlaczego odjechał
Nie wiadomo, czy Andrzej M. był pijany i dlatego uciekł, czy też odjechał, bo był w szoku. Ma to wyjaśnić dochodzenie i postępowanie dyscyplinarne przeciw policjantowi. Jest zawieszony w wykonywaniu obowiązków. Przełożeni nie potrafią wytłumaczyć zachowania podwładnego.
– Są takie zdarzenia, w których człowiek do końca nie jest pewien, jakie skutki ma jego działanie – stwierdza Dariusz Borski.
Choć dochodzenie jeszcze się nie zakończyło, do sądu prawdopodobnie trafi wniosek o ukaranie komendanta za spowodowanie kolizji i oddalenie się z miejsca zdarzenia. – Ten policjant nigdy nie był karany i jest zasłużonym funkcjonariuszem. Pierwszy raz zdarzyło mu się coś takiego. Będziemy rozważać wszystkie okoliczności, nie wiem jeszcze, czy straci pracę. Na pewno sam tej decyzji nie podejmę, tylko poradzę się swoich przełożonych.

Tylko wykroczenie
Sprawą nie zajęła sie prokuratura, bo obrażenia pokrzywdzonego są niegroźne. Zdarzenie zakwalifikowano jako wykroczenie drogowe, a nie przestępstwo.
Poszkodowany nie chce wypowiadać się na temat potrącenia. •

Co grozi policjantowi
Komendantowi grozi zakaz prowadzenia pojazdów do 5 lat i kara grzywny lub aresztu do 3 miesięcy. Od tego, co zdecyduje sąd, zależy też kara, jaką poniesie w pracy.
– Jeśli chodzi o postępowanie dyscyplinarne, grozi mu od upomnienia do wydalenia ze służby – tłumaczy komendant bolesławieckiej policji, inspektor Adam Różycki.

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie