Uciekł z oplem

ILONA PAREJKO
Maria Koźmińska twierdzi, że mąż ukradł jej samochód i sprzedał Mąż Marii Koźmińskiej - pod nieobecność żony - wyprowadził się z domu i zabrał samochód. Od tamtej pory ślad po nim zaginął.

Maria Koźmińska twierdzi, że mąż ukradł jej samochód i sprzedał

Mąż Marii Koźmińskiej - pod nieobecność żony - wyprowadził się z domu i zabrał samochód. Od tamtej pory ślad po nim zaginął. Później kobieta dowiedziała się, że sprzedał samochód, który był jej wyłączną własnością. Próbuje go odzyskać, jednak bezskutecznie.

Poszłam do bolesławieckiego wydziału komunikacji, aby sprawdzić, co się stało z moim samochodem - tłumaczy Maria Koźmińska. - Dowiedziałam się, że został sprzedany komuś z Łodzi. Dostałam nawet adres nowych właścicieli - dodaje kobieta. Pani Maria mieszka w Szczytnicy (powiat bolesławiecki). Zgłosiła się na policję w Warcie. Doniosła również prokuratorowi, że mąż ukradł jej samochód. - W połowie listopada dowiedziałam się, że prokuratura zawiesiła postępowanie do czasu odnalezienia mojego męża - twierdzi pani Koźmińska. - Poinformowano mnie również, że obecni właściciele mojego opla kupili w dobrej wierze i mogę ewentualnie dochodzić swoich praw na drodze sądowej i wytoczyć im pozew cywilny. Pytam tylko jaka mogła to być dobra wiara, skoro nie kupili go od jedynej prawowitej właścicielki, którą ja jestem - mówi kobieta.
Dowód rejestracyjny opla kadetta wystawiony był wyłącznie na panią Koźmińską. Podobnie polisa ubezpieczeniowa i umowa kupna sprzed lat. Nigdzie w papierach nie figuruje nazwisko męża. - Faktycznie wycofaliśmy samochód pani Marii z naszej ewidencji - tłumaczy Żaneta Stefańska, naczelniczka wydziału komunikacji w Bolesławcu. - Zrobiliśmy to na wniosek urzędu w Łodzi. Moim zdaniem zachodzi tu podejrzenie fałszerstwa. Skoro właścicielka nie podpisała umowy kupna - sprzedaży, to znaczy, że jej mąż sfałszował dokument. Tylko prawowity właściciel, wpisany do dowodu rejestracyjnego ma prawo sprzedać auto. Gdyby taka umowa do mnie trafiła - podpisana przez męża - ja bym jej nie przyjęła - dodaje naczelniczka. Zdaniem urzędniczki może tu chodzić o zwykłą kradzież.
- Policja niby szuka mojego męża - twierdzi Maria Koźmińska. - Wiem, że posługuje się starym dowodem osobistym z dawnym adresem zameldowania. Podałam policji wszystkie znane mi miejsca, w których mąż może przebywać i nic. Samochód został mi ewidntnie skradziony.
Sytuacja wydaje się patowa. Kobieta może złożyć pozew do sądu, ale podobne rozprawy toczą się latami. Do czasu pozytywnego rozstrzygnięcia, jej opla dawno zje rdza. Chyba że policja weźmie się ostro do pracy i odnajdzie niesolidnego małżonka.

Maria Koźmińska jest zrozpaczona, że nie ma szans na odzyskanie swojego samochodu.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie