Śledztwo pełne goryczy

Ilona Parejko
Za dużo w tej sprawie jest niejasności, aby uznać mojego syna za winnego – mówi Ewa Dziewińska. FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
Za dużo w tej sprawie jest niejasności, aby uznać mojego syna za winnego – mówi Ewa Dziewińska. FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
Rodzice chłopca, który zginął w wypadku, szukają prawdy.Policja nawet mnie nie poinformowała, że moje dziecko zginęło w wypadku – mówi Oskar Magiera.

Rodzice chłopca, który zginął w wypadku, szukają prawdy.Policja nawet mnie nie poinformowała, że moje dziecko zginęło w wypadku – mówi Oskar Magiera. – Dopiero kolega syna przysłał do mnie smsa z informacją, że stało się coś strasznego. Sam szukałem zwłok syna w kostnicach. Teraz chcę wiedzieć, kto zabił Michała

Zdaniem rodziców ofiar wypadku nieopodal Krępnicy pół roku temu prokuratura i policja pomyliły się w śledztwie. Prokuratura umorzyła śledztwo. Uznała winnym nieżyjącego Marka Dziewińskiego. Po naszym artykule sprzed tygodnia, zgłosił się do nas ojciec 18-letniego Michała, drugiej ofiary wypadku.
Dowody na szrocie
– Nie zgadzam się na umorzenie śledztwa, chociaż ono nie dotyczyło bezpośrednio mojego syna, który siedział w aucie z tyłu – mówi Oskar Magiera. – Napisałem odwołanie do Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Mam dowody i świadków na to, że samochodu nie prowadził oskarżany o spowodowanie wypadku Marek.
Mężczyzna twierdzi, że samochód po wypadku nie został zabezpieczony na policyjnym parkingu.
– Zginęły w nim dwie osoby, a na drugi dzień właściciel odebrał wóz, który natychmiast został pocięty na szrocie. Pojawili się tam policjanci. Próbki krwi zbierali z elementów, które ocalały – mówi Magiera.
Jak twierdzi, winnym uznali Marka, bo nie żyje, a tragicznego dnia był pod wpływem alkoholu. Jego krew była tylko po stronie pasażera, bo to nie on siedział za kółkiem.
Sprzeczne z decyzją prokuratury są wstępne ustalenia policji. W opublikowanym po wypadku komunikacie czytamy o dwóch ofiarach tragedii, które zginęły na miejscu i o sprawcy, który przeżył. Wersja wydarzeń zmieniła się później.
Sami w obliczu tragedii
– Po śmierci syna, zostaliśmy z żoną bez pomocy policji – wspomina mężczyzna. – Nie dostałem od niej żadnego zawiadomienia. Paweł Górzyński, zastępca komendanta powiatowego policji dokładnie nie pamięta tej sytuacji. Twierdzi, że dowody zostały zebrane w miejscu tragedii.
Szef prokuratury, Adam Zieliński mówi, że jeśli tylko pojawią się nowe dowody, albo Prokuratura Okręgowa nakaże ponowne zbadanie okoliczności wypadku, zleci dodatkowe analizy i powoła biegłych. •

500 zł podwyżki dla mundurowych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie