Schorowani z niedostatku

(LEG)
- Po wykupieniu leków, opłaceniu czynszu i innych opłat stałych, niewiele zostaje w naszych portfelach - mówi Bronisława Kruczyńska.  Fot. L. Grabowy
- Po wykupieniu leków, opłaceniu czynszu i innych opłat stałych, niewiele zostaje w naszych portfelach - mówi Bronisława Kruczyńska. Fot. L. Grabowy
Udostępnij:
(BOLESŁAWIEC) - Przez całe życie ciężko pracowałam, a teraz mam około 600 złotych emerytury - mówi załamana Janina Adamczak, emerytka. - W tym miesiącu, na same leki wydałam 320 złotych.

(BOLESŁAWIEC) - Przez całe życie ciężko pracowałam, a teraz mam około 600 złotych emerytury - mówi załamana Janina Adamczak, emerytka. - W tym miesiącu, na same leki wydałam 320 złotych. Muszę je kupować, bo jestem diabetyczką. Z pozostałych pieniądzy trzeba uregulować opłaty. Z czego mam żyć?

W bolesławieckim oddziale Polskiego Związku Emerytów i Rencistów zarejestrowanych jest ponad 1300 członków. Zdaniem Józefa Bałdyki - prezesa związku, większość emerytów i rencistów żyje na skraju ubóstwa.
Według sondaży Zarządu Głównego PZERiI, obecnie około 30-50 proc. leków przypisywanych ludziom starszym nie jest wykupywana ze względu na wysokie ceny. - Najtrudniej mają osoby samotne - dodaje Wacława Kucharska, emerytka. - Muszą utrzymać siebie i mieszkanie z jednej emerytury. Nic dziwnego, że większości z nas nie wystarcza pieniędzy na wykupienie leków.

Coraz ubożsi
Według członków PZEiR, średnia świadczeń wypłacanych emerytom i rencistom w Bolesławcu, waha się w granicach 550 - 700 złotych. Z tej sumy większość z nich, na zakup leków wydaje średnio 150 złotych miesięcznie. Do tego dochodzą koszty okularów, aparatów słuchowych, protez stomatologicznych, badań i czasami niezbędnych wizyt w prywatnych gabinetach lekarskich. Pozostała suma, musi im wystarczyć na przeżycie. To, co przygotował resort zdrowia dla emerytów i rencistów, jest ich zdaniem „drogą na Golgotę”.

Obiecanki
Wszystkie rządy obiecywały seniorom poprawę sytuacji materialnej. Zapewniano ich również o większej dostępności do szpitali, sanatoriów, ośrodków rehabilitacyjnych.
- Do tej pory jest całkiem odwrotnie - mówi Bronisława Kruczyńska, członek zarządu bolesławieckiego oddziału PZERiI. - Z każdym miesiącem jesteśmy coraz ubożsi. Nasze świadczenia rewaloryzuje się dopiero po podsumowaniu wzrostu płac w przemyśle. Sanatoria są zamykane, a za większość usług medycznych trzeba płacić. Czasami czujemy się jak stare meble, które odstawia się na bok. A pracowaliśmy przecież ciężko przez całe życie.

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie