Remont jak z koszmaru - Trzy firmy przez dwa tygodnie wymieniały jedną rurę

Bernard Łętowski
– W życiu nie widziałem takiego tłumu ekspertów od tej jednej rury – mówi Aleksander   Łutkowski.  FOT. BERNARD £ÊTOWSKI
– W życiu nie widziałem takiego tłumu ekspertów od tej jednej rury – mówi Aleksander Łutkowski. FOT. BERNARD £ÊTOWSKI
Aleksander Łutkowski nie ma już sił. Rzesza majstrów i kierowników przetoczyła się. przez jego łazienkę Przy okazji rozbili klosz i zniszczyli muszlę klozetową.

Aleksander Łutkowski nie ma już sił. Rzesza majstrów i kierowników przetoczyła się. przez jego łazienkę Przy okazji rozbili klosz i zniszczyli muszlę klozetową. Za nową zapłacić musiał sam lokator

Kłopoty pana Aleksandra zaczęły się pół roku temu, kiedy rura doprowadzająca wodę zaczęła przeciekać. Wpadł na pomysł powiadomienia zarządcy budynku.
– Trzeba mi było samemu to zatkać, to by nie było tego całego bałaganu – mówi lokator.
Fachowcy przyszli i założyli na rurę metalową obejmę, która miała zlikwidować problem, ale pomogła tylko na parę miesiący. Na początku lipca znów trzeba było wezwać zarządcę.

Bez wody
– 4 lipca przyszli i zaczęła się gehenna – mówi Irena Kulak, towarzyszka życia pana Aleksandra. – W sumie przez trzy tygodnie pojawiali się u nas fachowcy z Towarzystwa Budownictwa Społecznego, Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej i z jakiejś prywatnej firmy. Zniszczyli muszlę klozetową, rozbili lampę w łazience i prawie dwa tygodnie nie było wody.
Mieszkanie należy do miasta, stąd obecność fachowców z MGM-u. TBS (też miejski) jest zarządcą budynku, a prywatna firma okazała się podwykonawcą którejś z dwóch wcześniej wymienionych.
– Do jednej rury tłum ludzi, kierownicy, szefowie i majstrowie – mówi Łutkowski. – Zapłaciłbym nawet żeby więcej do mnie nie przychodzili.

Zdarzają się usterki
TBS ma swoją ocenę zdarzeń w domu Łutkowskiego.
– Ten pan powinien być wdzięczny za pomoc – mówi pani Lucyna Dąbrowska-Kotas z Towarzystwa Budownictwa Społecznego. – Pracownicy kupili mu urządzenie, nie musiał po nie jechać, jedynie za nie zapłacił. A podczas remontu wszystko może się zdarzyć.
– Faktycznie nawet poprawiali sami po sobie, bo zapomnieli podłączyć pion wodny do umywalki – twierdzi pan Aleksander. – Krótko mówiąc, bałagan mają straszny i nie potrafią ze sobą współpracować.
Prace w jego łazience są już właściwie zakończone. Trzeba jeszcze dokręcić jakąś śrubę i pozakrywać czymś nieudolnie zaklejone dziury w suficie i podłodze. Za klosz pan Aleksander zapłaci ze swojej kieszeni. •

Kto zapłaci za budowę fabryki Izery w Jaworznie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie