Place są pełne niechcianych aut

Bernard Łętowski
– Nie wiadomo, co zrobić z tymi samochodami – mówi Mirosław Laskowski.
 FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
– Nie wiadomo, co zrobić z tymi samochodami – mówi Mirosław Laskowski. FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
BOLESŁAWIEC Właściciele nie chcą odbierać swoich samochodów z parkingów Około pięćdziesięciu samochodów stojących na parkingach strzeżonych zżera rdza. Właściciele ich nie chcą.

BOLESŁAWIEC

Właściciele nie chcą odbierać swoich samochodów z parkingów

Około pięćdziesięciu samochodów stojących na parkingach strzeżonych zżera rdza. Właściciele ich nie chcą. Choć auto, którego nikt nie odbiera, po pół roku staje się własnością skarbu państwa, jego przedstawiciele również nie zamierzają ich wziąć

Mirosław Laskowski ma od trzech lat umowę ze starostwem powiatowym na parkowanie aut zabezpieczonych przez policję. Samochody po wypadkach czy kolizjach trafiają do niego. Mają je odbierać właściciele.
Kiedy ponadtrzydziestoletnia skoda 105 mieszkanki Legnicy trafiła trzy lata temu na jego parking, opłata za dobę wynosiła 10 złotych. Teraz cena jest dwa razy wyższa. Dług rośnie. Samochód wart jest zaledwie kilkaset złotych. Właścicielka auta nie chce zapłacić za parking.

Zapełniony parking
Dodzwoniliśmy się do właścicielki skody. Stwierdziła, że auto nie jest jej potrzebne i ona go na parking nie odstawiała. Szukaliśmy także kilku innych dłużników właściciela parkingu. Pozmieniali telefony i adresy. Są nieuchwytni.
– W tej chwili mam 16 aut, których nikt nie chce – mówi Laskowski. – Stoją i właściwie nie wiadomo co z nimi zrobić. Nie mogę ich usunąć, wywieźć ani oddać na złom.

Wszystko kosztuje
Właściciel parkingu, odbierając samochód, musi podpisać protokół – od tego momentu odpowiada za jego stan. Musi go więc pilnować i okryć specjalną folią, która choć trochę ochroni pojazd przed pogodą. To wszystko kosztuje, a na zwrot pieniędzy trudno liczyć.
– Jestem dzierżawcą tego parkingu. Właściciel terenu też zwraca mi uwagę, że ten złom nie powinien tu stać – mówi Laskowski. – Mam czekać, aż parking mi się zapełni? Chyba zerwę umowę ze starostwem.
Właściciele parkingów mogą oddawać sprawy do sądu, a potem do komornika. To wszystko jednak kosztuje, a na przechowanie aut wydali już sporo pieniędzy.
Po 180 dniach przechowywania auta właściciel parkingu musi powiadomić urząd skarbowy, bo samochód, jako mienie porzucone, staje się własnością skarbu państwa.

Związane ręce
Urząd skarbowy odpowiada na monity Laskowskiego potwierdzając, że jest ustawa regulujące te sprawy, ale rozporządzenia do niej zostały uchylone przez Trybunał Konstytucyjny. Nie ma więc przepisów wykonawczych.
– Nie ma więc prawa określającego, kto i w jakim trybie ma się zająć porzuconymi pojazdami – mówi naczelnik Urzędu Skarbowego w Bolesławcu, Józef Podruczny. – Ministerstwo Finansów powinno przygotować rozporządzenie regulujące te sprawy, bo urzędy skarbowe bez podstawy prawnej nie mogą nic zrobić w tej sprawie.

Na złom
Ministerstwo Finansów nie przygotowało jednak żadnych nowych propozycji uregulowania sprawy porzuconych aut.
– Nie wiem, co robić z tymi samochodami – mówi Andrzej Sokal , właściciel innego parkingu, na którym stoi kilka porzuconych maluchów. – Prawdopodobnie wywiozę je na złom.
Sokal jeździ też jako pomoc drogowa. Nie dostał pieniędzy za dowiezienie na parkingi wielu aut. Bywa, że koszt przewiezienia samochodu to 400 złotych, a wartość samochodu jest o połowę niższa. Na zwrot kosztów nie ma co liczyć. •

Co składa się na cenę paliwa?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie