Oszukać starego

Leszek Grabowy
- Szefowa powiedziała mi, że jeszcze się policzymy - mówi Andrzej Nowak. Fot. L. Grabowyy
- Szefowa powiedziała mi, że jeszcze się policzymy - mówi Andrzej Nowak. Fot. L. Grabowyy
Udostępnij:
(BOLESŁAWIEC) „Przyjmę do pracy młode, ambitne osoby w charakterze ankietera w biurze regionalnym” lub „ Program zwalczania bezrobocia dla młodych osób z Bolesławca i okolic.

(BOLESŁAWIEC) „Przyjmę do pracy młode, ambitne osoby w charakterze ankietera w biurze regionalnym” lub „ Program zwalczania bezrobocia dla młodych osób z Bolesławca i okolic. Prowadzimy bezpłatne szkolenia”. Takie ogłoszenia ukazują się od jakiegoś czasu na terenie miasta. Co naprawdę kryje się za treścią tych anonsów?

Andrzej Nowak od dłuższego czasu poszukiwał pracy. Na jednym ze słupów oświetleniowych zauważył ogłoszenie, na którym przeczytał, że jeden z ośrodków badań opinii publicznej poszukuje do pracy młodych ludzi w charakterze ankietera. Zadzwonił pod podany numer. Pani, która odebrała telefon, wyznaczyła A. Nowakowi termin spotkania kwalifikacyjnego.

- Przygotowałem się do rozmowy kwalifikacyjnej odpowiednio - mówi pan Andrzej. - Ale to, jak przebiegło owo spotkanie, wprawiło mnie w największe zdumienie. Na wstępie, szefowa biura regionalnego ośrodka w Bolesławcu, poleciła A. Nowakowi zatankować za własne pieniądze samochód, wyruszyć pod wskazane adresy i dostarczyć towar. Od tego, ile sprzeda, zależało czy otrzyma tę pracę. - Okazało się, że nie była to praca ankietera, ale kierowcy - dostawcy - mówi pan Andrzej. - W pierwszą trasę udałem się z jednym z pracowników zatrudnionych w firmie. Dopiero wtedy zrozumiałem, na czym to wszystko polega.

Pod przykrywką
Praca ankietera była tylko przykrywką dla firmy handlującej „leczniczymi” poduszkami magnetycznymi. - Firma zatrudnia nie wiadomo na jakich zasadach, najczęściej młode kobiety - opowiada pan Andrzej. - Są one przeszkalane i wyruszają w teren. Ich praca polega na pozyskiwaniu klientów na poduszki.
Kobiety chodzą od mieszkania do mieszkania Jeżeli drzwi otwiera osoba młoda, „ankieterki” przepraszają i odchodzą. Jeżeli jest to osoba starsza, to panie proponują jej wypełnienie do niczego nie zobowiązującej ankiety. Pytania formularza są ułożone w ten sposób, żeby przekonać potencjalnego klienta, że jest tak chory, że koniecznie musi kupić poduszkę magnetyczną.

Wymuszanie
„Zakręcona” pytaniami staruszka bezwiednie podpisuje podsuniętą umowę i nagle staje się posiadaczką cudownego urządzenia w cenie 86 złotych, za które zapłaci przy odbiorze. Już na drugi dzień u starszej osoby zjawia się kierowca z poduszką. Jeżeli w tej chwili starsza pani nie ma pieniędzy, to kierowca straszy ją sądem, policją i powoduje, że pieniądze na „zamówiony” towar pożyczane są od sąsiadów.
- To jest jawne oszukiwanie starszych ludzi - komentuje pan Andrzej. - Powiedzałem szefowej, że powiadomię o tym media i organy ścigania. Zagroziła mi wtedy, że się ze mną policzy.
(Nazwiska zostały zmienione)

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie