Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Okrojona komenda -Strażacy proszą o wsparcie

Bernard Łętowski
Strażacy zawodowi mogą na szczęście liczyć na pomoc ochotników.  FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
Strażacy zawodowi mogą na szczęście liczyć na pomoc ochotników. FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
W powiecie powinno być 90 strażaków zawodowych.Jest niemal o połowę mniej. W dodatku w ramach spełniania unijnych wymogów nie będą pracować w nadgodzinach.

W powiecie powinno być 90 strażaków zawodowych.Jest niemal o połowę mniej. W dodatku w ramach spełniania unijnych wymogów nie będą pracować w nadgodzinach. Zamiast pełnej obsady dwóch wozów bojowych, stale dyżuruje tylko sześciu strażaków.

Jeszcze jesienią pracowali 48 godzin na tydzień, teraz już czterdzieści, bo tego wymagają nowe przepisy. Wiosną na dyżurach mogło być jednocześnie dziewięciu strażaków.
– Mam mniej ludzi na zmianie. Wcześniej wiedziałem, że mam dwa zastępy, które mogą samodzielnie działać. Teraz w drugim mam tylko dwóch ludzi i muszę wysyłać do akcji ochotnicze straże pożarne – mówi dyżurny, starszy sekcyjny Tomasz Sajder. – Chwilę trwa, zanim chłopaki z OSP się zbiorą.
Oprócz dwóch pełnych ekip, dyżurny wcześniej miał też trzeciego kierowcę, który często bywał potrzebny. Teraz ludzie czuwają w domu przy telefonach. Zebranie ich zajmuje czas.
– Jest lepiej, bo jesteśmy rzadziej w pracy. Mamy więcej czasu wolnego – mówi młodszy kapitan, Janusz Gabryś. – Pracowaliśmy dotychczas 216 godzin w miesiącu a teraz około 160, czyli tyle, ile każdy przeciętnie pracujący człowiek. Obawiam się jednak, że góra stwierdzi, że skoro pracujemy mniej, to nam się podwyżki nie należą i teraz długo będziemy na nie czekać.Komendant powiatowej straży zaznacza, że bezpieczeństwo mieszkańców się nie zmniejszyło. – Na razie jeszcze nie ma negatywnych skutków nowej sytuacji – mówi Kocon. – Obawiam się jednak, że zdarzy się kiedyś duża akcja i wtedy nie damy sobie rady.
– Powinno nas być więcej – mówi kapitan Gabryś. Na więcej nie ma jednak pieniędzy.
Wykorzystywanie ochotników zwiększa koszty ich utrzymania. A pieniądze na to idą już nie z budżetu państwa (jak na straż zawodową), ale z samorządów.
– Nie godzimy się, by wydatki na straż wzrosły w naszej gminie – mówi Tadeusz Gąsiorowski, wójt gminy Gromadka, która w zeszłym roku wydała na utrzymanie OSP ponad 130 tysięcy złotych, najwięcej w powiecie. – Radni już naciskają, żeby zlikwidować część ochotniczych straży. Trzeba będzie to rozważyć.

Zacofane miasto
Wszystkie gminy powiatu mają ochotnicze straże pożarne, które wspierają zawodowców, a często, przy niewielki zdarzeniach, radzą sobie same. Bolesławiec ochotniczej straży się nie dorobił, choć od dziesięciu lat ma ją, na przykład, o wiele większa Świdnica. Ma ją też drugie w powiecie bolesławieckim miasto, Nowogrodziec.

od 7 lat
Wideo

Protesty rolników pod Toruniem

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na boleslawiec.naszemiasto.pl Nasze Miasto