Młody bolesławianin twierdzi, że pobili go strażnicy miejscy

Bernard Łętowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Słowo przeciw słowu – Zatrzymali mnie bez powodu. Straszyli zrzuceniem z mostu i zmusili, żebym przyjął mandat. Nie puszczę im tego płazem – mówi Edward Iwanowski Chłopak szedł przez centrum miasta o ...

Słowo przeciw słowu
– Zatrzymali mnie bez powodu. Straszyli zrzuceniem z mostu i zmusili, żebym przyjął mandat. Nie puszczę im tego płazem – mówi Edward Iwanowski

Chłopak szedł przez centrum miasta o pierwszej w nocy. Jak mówi, był trzeźwy i zachowywał się spokojnie.
– Podjechał do mnie wóz straży miejskiej. Funkcjonariusze zaczęli mnie szarpać i bić po głowie – opowiada. Twierdzi, że potem kazali mu wsiąść do auta, głowę wcisnęli między siedzenia i zaczęli bić go po plecach. Zarzucali, że zakłócał ciszę nocną. Mundurowi chcieli poznać nazwisko zatrzymanego. Oszołomiony nie podał swoich danych. Został zawieziony na parking koło wiaduktu przy ulicy Staszica. Tam miał dostać kilka kolejnych ciosów.

Gangsterskie metody
– Potem pojechaliśmy na most koło firmy Bader. Wyszarpnęli mnie z auta i przełożyli mi tułów przez barierkę – mówi Edward. – Byłem w szoku. W końcu sami wyciągnęli mi portfel z tylnej kieszeni i sprawdzili moje dane. Spytali, czy przyjmę mandat 200 złotych za zakłócanie ciszy nocnej, czy jedziemy na dołek.
Pojechali na komisariat policji, bo Edward mandatu nie przyjął. Jak twierdzi, po drodze dostał jeszcze kilka ciosów. Strażnicy go wyzywali. – Wystraszyłem się i przyjąłem mandat – opowiada mężczyzna. – Kiedy wyszliśmy z komendy i drzwi się zamknęły, dostałem jeszcze otwartą dłonią w twarz.

Cztery dni w szpitalu
Ból głowy, fatalne samopoczucie i ślady po uderzeniach sprawiły, że następnego dnia rano Edward poszedł na pogotowie. Zatrzymano go na cztery dni na obserwacji w szpitalu. Miał guzy na głowie i siniaki na rękach. Chce zgłosić sprawę do prokuratury.
Komendant straży Emil Zając zna sprawę, bo Edward złożył u niego skargę.
– Skarga była niepodpisana, więc wysłałem wezwanie – mówi komendant Zając. – Kiedy formalności zostaną spełnione, rozpocznę wyjaśnianie.
Komendant potwierdza, że straż interweniowała wobec Iwanowskiego. Według notatek mężczyzna okrzykami zakłócał w nocy spokój mieszkańców rynku.
– Mam nadzieję, że ci, którzy mnie napadli, poniosą konsekwencje – mówi Iwanowski. •

Co składa się na cenę paliwa?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie