Matka szuka dowodów - Kobieta oburzona, że prokurator obwinia jej zmarłego syna

Ilona Parejko
W tej kraksie zginął syn Ewy Dziewińskiej. FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
W tej kraksie zginął syn Ewy Dziewińskiej. FOT. BERNARD ŁĘTOWSKI
Nie zgadzam się, aby prokurator umorzył postępowanie w sprawie wypadku, w którym zginął mój syn – mówi Ewa Dziewińska. Zbiera dowody, rozmawia z specjalistami.

Nie zgadzam się, aby prokurator umorzył postępowanie w sprawie wypadku, w którym zginął mój syn – mówi Ewa Dziewińska. Zbiera dowody, rozmawia z specjalistami. Po jej interwencjach prokuratura dopuszcza możliwość wznowienia postępowania w tej sprawie

Zrozpaczona matka walczy o dobre imię swojego syna. Jej zdaniem, bolesławiecka prokuratura nie wykorzystała wszystkich możliwości, aby odkryć prawdziwą przyczynę wypadku, w którym zginął 21-letni Marek. Kobieta nie wierzy, że auto prowadził jej syn.
– Są przecież świadkowie, którzy wyciągali Marka z samochodu. Syn leżał na masce auta, po stronie pasażera – mówi Ewa Dziewińska. Tragedia wydarzyła się 27 lipca na wąskiej drodze z Bolesławca do Krępnicy. Samochodem jechało trzech mężczyzn. Przeżył tylko jeden. Prokurator umorzył postępowanie. – Stwierdził, że winowajcą jest mój syn – mówi matka.
– Skoro ten chłopak, który przeżył, jest niewinny, dlaczego nie chciał zeznawać i nie stara się o odszkodowanie? – pyta rozgoryczona. – Nie mogę wybaczyć prokuratorowi, że pismo o umorzeniu i oskarżeniu mojego dziecka zaadresowane było na jego nazwisko. Przecież on nie żyje!
Matka napisała skargę do Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze. Wierzy w wyniki sekcji, które nie stwierdzają jednoznacznie, że Marek siedział za kierownicą.
– Patolog opowiedział mi o badaniu opuszków palców syna – mówi pani Ewa. – Stwierdził, że nie ma na nich śladów, które zwykle zostają na dłoniach kierowcy po śmiertelnym wypadku.
– Okoliczności wypadku zbadaliśmy bardzo dokładnie, ale nie upieram się, że zrobiliśmy wszystko – mówi prokurator Adam Zieliński. – Może coś przeoczyliśmy. Jeżeli prokurator okręgowy odeśle nam sprawę do ponownego zbadania, nie będziemy oszczędzać pieniędzy na analizy i biegłych.
Adam Zieliński twierdzi, że ogromna prędkość, z jaką jechał samochód, mogła spowodować, że ludzie znajdujący się wewnątrz, przemieścili się bezwładnie. Stąd trudno ustalić, kto kierował.
Ewa Dziewińska nie da za wygraną. Szuka dowodów i świadków, którzy potwierdzą, że jej syn był ofiarą, a nie sprawcą tragedii.
– Będę jak śledczy, nie poddam się – zapowiada. •

Statki wycieczkowe na złom przez pandemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie