Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Koniec procesu byłych samorządowców

Bernard Łętowski
Kazimierz Sas i Józef Burniak, duet rządzący kiedyś Bolesławcem, nie muszą, jak chciała prokuratura, na trzy lata iść do więzienia. Zdaniem sądu są jednak winni płatnej protekcji, ale szkodliwość ich czynu była ...

Kazimierz Sas i Józef Burniak, duet rządzący kiedyś Bolesławcem, nie muszą, jak chciała prokuratura, na trzy lata iść do więzienia. Zdaniem sądu są jednak winni płatnej protekcji, ale szkodliwość ich czynu była niewielka.

Panowie kierowali miastem od 1998 do 2002 roku (Sas był szefem rady miejskiej, Burniak prezydentem miasta, obaj byli z SLD) W 2004 roku pojawili się u Piotra Romana, ówczesnego i obecnego prezydenta Bolesławca i złożyli mu korupcyjną ofertę. Przedstawili mu listę żądań w zamian za umożliwienie otrzymania 11 milionów euro z funduszu ISPA na modernizację miejskiej kanalizacji. Przekazanie tych pieniędzy (pozyskanych jeszcze za rządów Sasa i Burniaka) było niemożliwe bez komunalizacji na rzecz miasta Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Prezydentowi starania o komunalizację nie szły.
– Byłem w stanie mu pomóc i spytałem, co może zaoferować w zamian – mówił Sas w trakcie procesu. Oczekiwał przywrócenia trzech ludzi lewicy do pracy w magistracie i nie zwalniania kolejnych zatrudnionych za rządów lewicowej koalicji. Chciał również gwarancji dalszego zatrudnienia Józefa Burniaka na pełnionym wówczas stanowisku szefa PWiK.
Sas twierdzi, że zaczął pomagać w sprawie ISPY bez względu na zgodę prezydenta, który miał odmówić oficjalnego i publicznego podpisania porozumienia.
– To, czy Roman spełni warunki SLD, było dla mnie mniej ważne, niż ratowanie pieniędzy z ISPY– mówi Sas.
Porozumienia nie podpisano. Sprawa ISPY ruszyła. Zaczęły się wizyty wojewody w Bolesławcu i prezydenta u wojewody, doszło do częściowej komunalizacji PWiK pozwalającej na zdobycie unijnych pieniędzy. Józef Burniak stracił jednak posadę dyrektora po przejęciu rządów przez PiS i wymianie wojewody.
Uzasadniając wyrok, sędzia Andrzej Kot podkreślił zasługi Sasa i Burniaka w zdobyciu pieniędzy na ISPĘ i w komunalizacji PWiK. Umorzył warunkowo postępowanie karne przyjmując, że stopień szkodliwości społecznej czynu jest nieznaczny. Zwrócił też uwagę, że sprawa ma kontekst polityczny.
– Absolutnie nie czuję się winny – mówi dziś z goryczą Józef Burniak. – Będziemy apelować.
– Według mnie wyrok jest precedensowy, bo w oparciu o niego można postawić przed sądami w Polsce całą klasę polityczną – mówi Bartosz Łuć, obrońca Kazimierza Sasa. – Wynika z niego, że jakiekolwiek targi polityczne prowadzone pomiędzy politykami, w których pojawia się chociaż cień korzyści politycznych w zamian za pomoc przeprowadzeniu projektów, również politycznych, byłyby uznane za korupcję.
Pozostaje zagadką, dlaczego doniesienie do ABW na temat korupcyjnej propozycji wpłynęło dopiero w dwa lata po opisywanych wydarzeniach. Sas jest pewien, że doniósł Piotr Roman, ale prezydent, prokuratura i ABW nie potwierdzają tej informacji ani jej nie zaprzeczają.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na boleslawiec.naszemiasto.pl Nasze Miasto