Cisza nad Bobrem - Nie będzie festiwalu bluesowego

Bernard Łętowski
– Żal mi, ale prawdopodobnie następny festiwal będzie dopiero w 2007 roku – mówi Krystyna Juszkiewicz.
FOT. BERNARD £ÊTOWSKI
– Żal mi, ale prawdopodobnie następny festiwal będzie dopiero w 2007 roku – mówi Krystyna Juszkiewicz. FOT. BERNARD £ÊTOWSKI
BOLESŁAWIEC Czarne chmury zawisły nad jedyną imprezą kulturalną w powiecie bolesławieckim. Przyciągała ona tysiące ludzi z całej Polski. Mowa o festiwalu Blues nad Bobrem.

BOLESŁAWIEC
Czarne chmury zawisły nad jedyną imprezą kulturalną w powiecie bolesławieckim. Przyciągała ona tysiące ludzi z całej Polski. Mowa o festiwalu Blues nad Bobrem.
Ma on wielu zwolenników, ale jak na razie nie ma go gdzie i za co organizować

Przygotowania festiwalu już na siebie nie wezmę – mówi Krystyna Juszkiewicz, która przez wiele lat była szefem organizacji tego wydarzenia. – Aby Blues mógł przetrwać, konieczne jest powstanie stowarzyszenia. Tylko ono może zdobywać pieniądze z funduszy europejskich. Prywatna firma, jaką prowadzę, nie ma takich możliwości.
Problem polega na tym, że osoby pragnące stworzyć stowarzyszenie, szacują czas jego powstania na około pół roku. To za długo, by zdążyć z organizacją festiwalu w 2006 r. Dlaczego, poza brakiem funduszy, niemożliwa jest organizacja festiwalu w 2006 roku? Jak tłumaczy Juszkiewicz, nie będzie jeszcze nowego amfiteatru nad Bobrem. Z tego powodu nie ma odpowiedniego miejsca na koncert finałowy. Prawdopodobnie remontowane będą Bolesławiecki Ośrodek Kultury i bursa szkolna. Skutek jest taki, że nie będzie miejsca dla warsztatowiczów ani klubu festiwalowego. Warsztaty, na których mistrzowie bluesa uczą początkujących muzyków, to jedna z głównych części festiwalu.
– Niezależnie od tego, czy uda nam się pozyskać pieniądze na organizację Bluesa nad Bobrem 2006, pracujemy nad rejestracją stowarzyszenia i zdobyciem funduszy unijnych – mówi rzecznik imprezy, Agnieszka Piasecka.
– Jak dobrze pójdzie, festiwal zostanie reaktywowany w 2007 roku. Kłopoty zaczęły się od rezygnacji Doroty Pińczuk, dyrektorki Państwowej Szkoły Muzycznej, z organizacji Bluesa nad Bobrem w 2006 roku. Rok temu przejęła festiwal od Krystyny Juszkiewicz.
Dorocie Pińczuk wystarczył rok, aby się przekonać, jak trudno przygotować Bluesa bez dużych pieniędzy.
Miasto ratować festiwalu nie zamierza, choć nie można powiedzieć, że jest mu obojętny. Przez lata fundowało nagrody i udostępniało za darmo pomieszczenia.
Teraz też chce pomóc, ale nie weźmie całej organizacji na siebie. •

CZY SZKODA NAM FESTIWALU?

Jolanta Ajlikow-Czarnecka, malarka:
(Będzie mi przykro, bo to jednak impreza prestiżowa. Malutkie miasteczko, jak nasze, dzięki markowym imprezom tego typu, urasta. Osoby, które tu przyjeżdżają, przywożą swoją sztukę i wzbogacają nas wszystkich. Żal tych nietuzinkowych ludzi, którzy goszczą u nas podczas festiwalu.

Kazimierz Plewa, górnik:
(Byłoby naprawdę bardzo szkoda, gdy festiwal przestał się odbywać. To nasza wieloletnia tradycja. Nie bywam na Bluesie, bo nie mam czasu i w moim wieku niezbyt mnie to interesuje. Nie zmienia to faktu, że ta impreza powinna się odbywać. To reklama dla miasta i zaspokojenie potrzeb młodzieży.

Klaudia Wróbel, uczennica:
(Nie chodzę na tę imprezę, ale nie wyobrażam sobie braku festiwalu w Bolesławcu. Takie imprezy urozmaicają życie, ludzie mają gdzie się spotkać. O Bluesie słyszałam same dobre rzeczy i trzeba zrobić wszystko, żeby w przyszłym roku się odbył.

Rusza kanał TV dla seniorów, Antena HD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie