BOLESŁAWIEC. Ogier Derid wolał klacze

Bernard Łętowski
Jan Zieliński z Czernicy orał dzięki sile Herty i Huma.   zdjęcia: BERNARD £ÊTOWSKI
Jan Zieliński z Czernicy orał dzięki sile Herty i Huma. zdjęcia: BERNARD £ÊTOWSKI
Udostępnij:
III Mistrzostwa Polski w orce konnej Blisko sześćdziesiąt arów ziemi przeorano w sobotę w Ocicach. I to nie za pomocą ciągników, a dzięki sile koni i starym pługom.

III Mistrzostwa Polski w orce konnej

Blisko sześćdziesiąt arów ziemi przeorano w sobotę w Ocicach. I to nie za pomocą ciągników, a dzięki sile koni i starym pługom. Najlepszy był Andrzej Lipowy z Bukowca Górnego, który w nagrodę dostał źrebaka. Drugi, Andrzej Pasternak, nie wygrał, bo jego ogier zaprotestował

Andrzej Pasternak z Popielówka leżącego koło Lubomierza miał wielki problem. Wystartował w kategorii orki jednokonnej, ale jego koń Derid nie chciał pracować w polu.
– On przyzwyczajony jest tylko do krycia klaczy, a to jest o wiele przyjemniejsze i lepiej mu wychodzi od orania – śmieje się Pasternak, który start w mistrzostwach Polski potraktował rekreacyjnie, bo na orce konnej się nie zna.
– Wiem, że nie wygram, improwizuję. Jestem tu, żeby zaprzeczyć twierdzeniu, że koń to przeżytek – mówi zawodnik. – Koń to piękne zwierzę i szczyt marzeń wielu ludzi. To wspaniały sposób na rekreację.
Mimo braku wiary w sukces Pasternak zajął drugie miejsce w swojej kategorii, gdyby jego ogier bardziej się starał, mógłby zwyciężyć. Pierwszy był jednak Jan Kawałko z Gościszowa koło Bolesławca.

Na sprzedaż
Jan Zieliński z Czernicy rok temu także startował w konkursie. Zajął drugie miejsce. W tym roku przyjechał orać, ale i sprzedać konie, Hertę i Huma. We trójkę wystartowali w orce dwukonnej. Cała ekipa zna się na rzeczy.
– Żeby dobrze orać, trzeba patrzeć jaką ziemię się orze i jak głęboko – mówi Zieliński. – Konia należy trenować do orki, a orać trzeba równo.
– Konieczna jest też wprawa, duża ilość ćwiczeń i dobry pług – mówi Stanisław Bachór z Nowej Wsi Grodziskiej, który pługa nie miał, ale pożyczył.
W orce dwukonnej trzeba było zaorać sześć arów, w jednokonnej tylko cztery. Talenty oraczy i koni weryfikował zespół sędziów.
– Oceniamy, czy linia jest prosta, jej głębokość, a także współpracę właściciela z koniem oraz powierzchnię zaoranego pola, czas nie jest istotny – mówi Krzysztof Wawrzynów z Okręgowego Związku Hodowców Koni, jeden z sędziów zawodów.

Lekarz z pługiem
Tym razem ocicka impreza stałą się międzynarodową. Przyjechali Holendrzy, którzy pokazywali piękno koni rasy islandzkiej, oraz Niemcy, którzy postanowili powalczyć o trofea.
– Konie to moje hobby, mam ich aż cztery – mówi Axel Geide, na co dzień lekarz drezdeńskiej kliniki. – Startuję w zawodach zaprzęgowych, ale również oram nimi i bronuję, kiedy jest okazja. Przyjechałem tu, aby zmierzyć się z Polakami. Bardzo podoba mi się ta impreza.
Sędziom również spodobały się umiejętności doktora. Axel Geide zajął drugie miejsce w głównej, prestiżowej kategorii orki dwukonej. Złoty lemiesz i źrebak trafiły w ręce Andrzeja Lipowego, a brąz otrzymał Piotr Bachór z Nowej Wsi Grodziskiej.
– Pokazujemy ludziom, że konie istnieją i że są to piękne zwierzęta, które kiedyś wykorzystywano w pracy na roli – mówi Dariusz Michalski, pomysłodawca zawodów z Ocic. – Impreza się rozwija i za rok będzie na pewno jeszcze ciekawsza. •

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie