Korona Kielce - KGHM Zagłębie Lubin 3:3 - Ludzie Smudy grają do końca
Michał Sałkowski
2009-11-20 20:39:56
,
Aktualizacja
2009-11-21 09:53:18
Sędzia Marcin Szulc zmorą Zagłębia Lubin. A miedziowi i tak wydarli dramatyczny remis 3:3
Trenera Franciszka Smudę przez ostatnie kilkanaście dni zaprzątała kadra. Jego zespół klubowy trenował pod okiem jego asystentów. I okazało się, że wbrew obawom malkontentów nie wyszło im to bokiem, wyszło jak najbardziej na dobre. Sam Smuda stwierdził, że ciągnięcie dwóch wózków nie jest możliwe na dłuższą metę. - Nie jest możliwa praca trenera na dwa fronty, widzę, ile miałem pracy teraz z kadrą. Ufam jednak Markowi Bajorowi, bo to zdolny chłopak, pracuje ze mną przez dłuższy okres. Treningi układaliśmy wspólnie, więc nie miał problemu. A sami zawodnicy bardzo mu też pomagali - stwierdził Smuda.
Jeśli zespół pomimo doradczego charakteru Smudy ma prezentować się tak, jak w meczu z Koroną, to jesteśmy jak najbardziej za tym rozwiązaniem. Efektowna gra piłką, gra do ostatniego gwizdka. Piękna sprawa, choć przeplatana nieporadnością i przedszkolnymi błędami w obronie i ryzykownymi stratami w środku pola dały w meczu z Koroną remis 3:3.
Zaczęło się źle. W 12 minucie Jacek Markiewicz huknął z prostego podbicia bezpośrednio z wolnego. Aleksander Ptak wyciągnął się gibko, ale piłki nie sięgnął 1:0. Siedem minut później kontrujący Ernest Konon wykorzystał chaos panujący w obronie Zagłębia i wyłożył piłkę na tacy Cezaremu Wilkowi. Płaski strzał w środek bramki i mieliśmy 2:0.
Zagłębie, choć zamroczone, nie zamierzało być chłopcem do bicia. Ruszyło do ataku. Opłaciło się w 29 minucie. Costa mocno wstrzelił piłkę w szesnastkę, a Ilijan Micanski wyprzedził obrońcę i Zagłębie strzeliło bramkę kontaktową. Chwilę potem w dogodnej sytuacji Plizga chciał zagrać z prawego skrzydła do wbiegającego Traore, ale Senegalczyka ewidentnie ściągał za koszulkę Markiewicz. Gwizdek międzynarodowego arbitra Marcina Szulca milczał. Błąd. Tak, jak wtedy, gdy uznawał po faulu bramkę na przekór Zagłębiu w meczu z Lechią. Pomylił się w piątek niejeden raz. Nie gwizdnął w drugiej połowie ewidentnego karnego dla Zagłębia po faulu Kala na Plizdze.
A Korona użądliła po raz trzeci za sprawą Pawła Sobolewskiego.
Inna sprawa, że Zagłębie miało wcześniej szansę na wyrównanie. To Plizga nie zdecydował się na strzał na pustą bramkę. To Traore przegrał pojedynek z Cierzniakiem.
Oliwa jednak sprawiedliwa. Po wolnym Bartczaka i zgraniu głową Traore, do siatki trafił Costa. A po kombinacyjnej akcji setki nie zmarnował Micanski. Zwycięstwo mógł dać w doliczonym czasie gry Traore, ale przestrzelił. W piątek chybił i to razy kilka. Zagłębie jednak wydarło cenny punkt. Inna sprawa, że jednemu z bohaterów Zagłebia puściły nerwy. Zamiast w piłkę kopnął w plecy... i wyleciał z boiska.
Teraz miedziowych czekają spotkania, na których łatwo nogi połamać. Przyjedzie Legia i Lech, a na koniec jesieni batalia z Wisłą. W teorii - ciężko.
14. kolejka ekstraklasy.
Korona Kielce - KGHM Zagłębie Lubin 3:3.
Bramki: Markiewicz 12, Wilk 19, Sobolewski 63 - Micanski 28, 89, Costa 75
Sędziował: Marcin Szulc (Warszawa).
Korona: Cierzniak - Markiewicz (70 Nawotczyński), Malarczyk, Hernani, Kal - ŁatkaI (62, Sobolewski), Vuković, Wilk, Edson (46 Kiełb) - Edi, KononI.
Zagłębie: Ptak - Rymaniak, StasiakI, Jasiński (46 Łabędzki), Costa 90I - M. Bartczak, Świerczewski, Ekwueme (66 Caiado) - Micanski, Traore, Plizga (87 D. Jackiewicz).
Ekstraklasa 14. kolejka (20-22.11):
Piątek: Legia - Polonia W. (20), Polonia B. - Jagiellonia (20).
Sobota: Piast - Arka (14.45), Lech - Ruch (17), Lechia - GKS (17), Śląsk - Odra (19.15). Niedziela: Wisła - Cracovia (17).
1. Wisła 13 31 24-10
2. Ruch 13 28 19-9
3. Legia 13 27 19-6
4. Bełchatów 13 24 15-10
5. Lech 13 22 20-14
6. Polonia B. 13 21 16-11
7. Lechia 13 19 15-12
8. Śląsk 13 16 13-15
9. Piast 13 14 15-21
10. Arka 13 13 10-12
11. Korona 13 12 17-24
12. Zagłębie 13 12 9-21
13. Cracovia 13 11 8-17
14. Jagiellonia 13 10 15-12
15. Polonia W. 13 10 10-22
16. Odra 13 9 9-18
strona: 1 z 1