Wpadka Toyoty - wielu Dolnoślązaków będzie musiało naprawiać samochody
Małgorzata Kaczmar
2010-02-08 06:01:14
,
Aktualizacja
2010-02-08 10:54:55
W środę, w dolnośląskich serwisach Toyoty zaczną się pierwsze naprawy wadliwych aut. Tysiące samochodów, które trafiły do naszego regionu, mają fabryczną usterkę pedału gazu - może się on zacinać.
Problem dotyczy 7 modeli:
- Aygo (produkowanego od lutego 2005 do sierpnia 2009),
- iQ (produkowanego od listopada2008 do listopada 2009)
- Yaris (produkowanego od listopada 2005 do września 2009),
- Auris (produkowanego od października 2006 do 5 stycznia 2010),
- Corolla (produkowanego od października 2006 do grudnia 2009),
- Verso (produkowanego od lutego 2009 do 5 stycznia 2010),
- Avensis (produkowanego od listopada do grudnia 2009),
- RAV4 (produkowanego od listopada 2005 do listopada 2009).
Jeśli masz problem z pedałem gazu, zgłoś się do autoryzowanego salonu Toyoty. Możesz też zadzwonić na nr specjalnej infolinii: 22 449 05 00.
Mercedes, Honda, Peugeot, Volkswagen - ostatnio firmy produkujące samochody zaliczają wpadkę za wpadką. Kiedyś było inaczej.
- Pod koniec lat 80. XX wieku panował trend na bezawaryjność. Samochód nie musiał być piękny czy nowy, musiał być niezawodny - opowiada Tomasz Szmandra, sekretarz redakcji w tygodniku "Moto Express". I wspomina słynnego mercedesa W123, popularnie zwanego "beczką".
- Był jednym z najbardziej niezawodnych samochodów świata. Zresztą do teraz na naszych ulicach można zobaczyć ten model, choć wyszedł z produkcji ponad 20 lat temu - tłumaczy Szmandra. Dodaje, że takim mercedesem można było przejechać 300 tys. km bez robienia remontu silnika. - A zdarzały się i taksówki, które przejeżdżały po 500 tysięcy - podkreśla.
Wszystko się zmieniło w latach 90. Klienci nad niezawodność zaczęli przedkładać wygląd samochodu czy elektroniczne gadżety. A producenci samochodów poszli w ślad za ich gustami.
- Dziś z samochodami jest tak, jak z komputerami. Kiedyś, gdy kupiliśmy dobrego laptopa, przez pięć lat był bezkonkunencyjny. Dziś laptop, który ma dwa lata, to już rupieć - tłumaczy Szmandra. Potwierdzają to dane Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. W ubiegłym roku akcje przywoławcze dotyczyły aż 60 różnych modeli aut - od Fiata, przez Nissana i Forda, aż po Volvo.
Akcja przywoławcza Toyoty zaczęła się w Stanach Zjednoczonych. Tam sprawa dotyczyła prawie dwóch milionów aut. Ale to nie koniec przykładów zza oceanu. Trwa śledztwo w sprawie pikapów F-150 Forda. W samochodach, mimo braku kolizji, otwierały się poduszki powietrzne. Ucierpiało 60 osób, usterkę zgłosiło 300.
Rekordzistą pod względem ilości akcji przywoławczych jest peugeot 306. W sumie zaliczył ich w latach aż 20. W 1994 roku 32 tys. właścicieli tego auta musiało odwiedzić autoryzowane salony, bo istniała obawa, że linka gazu może się przecierać. Potem w samochodzie psuła się instalacja elektryczna i kompensator siły hamowania, wyciekało paliwo i płyn hamulcowy, pękały przewody hamulcowe.