Piątek, 19 Marca 2010 Imieniny: Józef, Bogdan, Marek Wyślij kartkę Zaloguj się | RSS


NaszeMiasto.pl >> Bolesławiec >> Wydarzenia >> Wpadka Toyoty - wielu Dolnoślązaków będzie musiało naprawiać samochody

Wpadka Toyoty - wielu Dolnoślązaków będzie musiało naprawiać samochody

Polska Gazeta Wrocławska Małgorzata Kaczmar

2010-02-08 06:01:14 , Aktualizacja 2010-02-08 10:54:55

W środę, w dolnośląskich serwisach Toyoty zaczną się pierwsze naprawy wadliwych aut. Tysiące samochodów, które trafiły do naszego regionu, mają fabryczną usterkę pedału gazu - może się on zacinać.

Toyota cierpi przez usterkę pedału gazu (© Małgorzata Kaczmar)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij »
Problem dotyczy 7 modeli:
- Aygo (produkowanego od lutego 2005 do sierpnia 2009),
- iQ (produkowanego od listopada2008 do listopada 2009)
- Yaris (produkowanego od listopada 2005 do września 2009),
- Auris (produkowanego od października 2006 do 5 stycznia 2010),
- Corolla (produkowanego od października 2006 do grudnia 2009),
- Verso (produkowanego od lutego 2009 do 5 stycznia 2010),
- Avensis (produkowanego od listopada do grudnia 2009),
- RAV4 (produkowanego od listopada 2005 do listopada 2009).

Jeśli masz problem z pedałem gazu, zgłoś się do autoryzowanego salonu Toyoty. Możesz też zadzwonić na nr specjalnej infolinii: 22 449 05 00.

Mercedes, Honda, Peugeot, Volkswagen - ostatnio firmy produkujące samochody zaliczają wpadkę za wpadką. Kiedyś było inaczej.

- Pod koniec lat 80. XX wieku panował trend na bezawaryjność. Samochód nie musiał być piękny czy nowy, musiał być niezawodny - opowiada Tomasz Szmandra, sekretarz redakcji w tygodniku "Moto Express". I wspomina słynnego mercedesa W123, popularnie zwanego "beczką".

- Był jednym z najbardziej niezawodnych samochodów świata. Zresztą do teraz na naszych ulicach można zobaczyć ten model, choć wyszedł z produkcji ponad 20 lat temu - tłumaczy Szmandra. Dodaje, że takim mercedesem można było przejechać 300 tys. km bez robienia remontu silnika. - A zdarzały się i taksówki, które przejeżdżały po 500 tysięcy - podkreśla.

Wszystko się zmieniło w latach 90. Klienci nad niezawodność zaczęli przedkładać wygląd samochodu czy elektroniczne gadżety. A producenci samochodów poszli w ślad za ich gustami.

- Dziś z samochodami jest tak, jak z komputerami. Kiedyś, gdy kupiliśmy dobrego laptopa, przez pięć lat był bezkonkunencyjny. Dziś laptop, który ma dwa lata, to już rupieć - tłumaczy Szmandra. Potwierdzają to dane Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. W ubiegłym roku akcje przywoławcze dotyczyły aż 60 różnych modeli aut - od Fiata, przez Nissana i Forda, aż po Volvo.

Akcja przywoławcza Toyoty zaczęła się w Stanach Zjednoczonych. Tam sprawa dotyczyła prawie dwóch milionów aut. Ale to nie koniec przykładów zza oceanu. Trwa śledztwo w sprawie pikapów F-150 Forda. W samochodach, mimo braku kolizji, otwierały się poduszki powietrzne. Ucierpiało 60 osób, usterkę zgłosiło 300.

Rekordzistą pod względem ilości akcji przywoławczych jest peugeot 306. W sumie zaliczył ich w latach aż 20. W 1994 roku 32 tys. właścicieli tego auta musiało odwiedzić autoryzowane salony, bo istniała obawa, że linka gazu może się przecierać. Potem w samochodzie psuła się instalacja elektryczna i kompensator siły hamowania, wyciekało paliwo i płyn hamulcowy, pękały przewody hamulcowe.
strona: 1 z 4 »

regulamin

To niemożliwe. Gość. (gość)
2010-02-08 10:30

Kapitalistyczne, na dodatek prywatne, wyprodukowało bubel? Nie to kłamstwo. Ponad 20 lat prania mózgów poszło na marne. Można się załamać.

ZOBACZ KONIECZNIE

przewiń w lewo przewiń w prawo